Książka, którą gorąco polecamy, nie jest historią Żydów na ziemiach greckich, a bardziej historią Żydów wśród Greków, opowieścią o relacji Żydów i greckości.
Żydzi w państwie greckim
Autorka deklaruje, że „Grecki Żyd” to pojęcie, które miało sens przez dość krótki okres. Od początku greckiej państwowości Żydzi byli niewielką mniejszością (kilka tysięcy osób), która, jako zbiorowość, nie odgrywała większej roli w życiu państwa. Dopiero po przyłączeniu Salonik, ich liczba wzrosła o 70 tysięcy osób, stanowiących najliczniejszą grupę narodowościową/religijną w drugim co do wielkości mieście. A więc „Grecki Żyd” pojawił się w 1913 roku. 30 lat później Grecja była już pod okupacją nazistów, którzy postawili sobie za cel eksterminację Żydów w Grecji tak samo, jak w innych podbitych krajach. W wypadku Grecji udało im się zniszczyć większość tradycyjnych wspólnot.
Ale prof. Fleming nie zajmuje się wyłącznie tymi trzydziestoma latami, kiedy Żydzi stali się „widoczni” w państwie greckim. Najważniejsze grupy greckich Żydów to: Romanioci, mieszkający w Grecji od niepamiętnych czasów i posługujący się językiem greckim (dziś obecni jedynie w Janenach i na emigracji), Żydzi sefardyjscy, posługujący się ladino, i niewielka grupa Żydów aszkenazyjskich, którzy pojawili się już za czasów niepodległej Grecji. Relacje miedzy nimi oraz ich identyfikacje (grecka, włoska, hiszpańska etc.) są drugą osią książki.

Sąsiedzi
Może specyficznie przyjęta perspektywa, a może subtelność autorki, sprawia, że książka nie jest obciążona fatalistycznym pytaniem, kto jest winien, czy uczyniono wszystko, co uczynić można było, dlaczego sprawy potoczyły się tak, a nie inaczej. Jednocześnie nie pomija wydarzeń istotnych dla współżycia Żydów i Greków. Przeczytamy o specyfice greckiego antysemityzmu, dowiemy się, gdzie i kiedy był on najsilniejszy, oraz jakie czynniki go kształtowały. Trochę miejsca poświęcono narodowo-socjalistycznej organizacji EEE. Więcej niechęciom, które były wynikiem przymusowych przesiedleń ludności w czasie wojen bałkańskich, pierwszej wojny światowej i bezpośrednio po niej.
Autorka nie pominęła również historii Żydów ocalonych przez greckich sąsiadów. Na Zakintos burmistrz wyspy, Loukas Karrer, oraz biskup Chryzostom, gdy władze okupacyjne zażądały udostępnienia listy żydowskich mieszkańców, dostarczyli dokument, wymieniając dwie osoby: Loukas Karrera i biskupa Chryzostoma. W tym czasie 275 żydowskich mieszkańców wyspy było już w bezpiecznych kryjówkach.

Najbardziej spektakularna jest historia ocalenia Żydów ateńskich. Naczelny rabin stolicy, Elias Barzilai, otrzymawszy żądanie przekazania spisu członków wspólnoty, zwlekał przez trzy dni, a następnie zniknął. Odnalazł się w górach w obozie partyzantów z ELAM, skąd komunikował się że swoją społecznością za pomocą prasy konspiracyjnej, wzywając wszystkich Żydów do ucieczki. Jednocześnie szef greckiej policji, Angielos Ewert, nakazał wydawanie Żydom fałszywych dowodów tożsamości, a arcybiskup Damaskinos upominał duchownych, aby wystawiali świadectwa chrztu. Spośród 8 tysięcy ateńskich Żydów 7 tysięcy uniknęło deportacji dzięki akcji, w której uczestniczyła komunistyczna partyzantka, policja i Kościół Prawosławny.
Samotni w piekle
Nam najbardziej pozostały w pamięci dwa obrazy: osamotnionych greckich Żydów w Auschwitz oraz ocalałych, szukających schronienia w Izraelu.
Myśląc o nazistowskich obozach koncentracyjnych i zagłady trudno sobie wyobrazić, że istniała tam hierarchia cierpienia. Mnie przynajmniej, wizja piekła przemysłowej zagłady uniemożliwiała dopuszczenie do siebie myśli, że podczas gdy jedni poddani byli niewyobrażalnym torturom, innych spotkał los jeszcze gorszy. Warto sobie jednak uświadomić, że większość Żydów z Europy Środkowej i Wschodniej mówiła w jidysz lub po niemiecku. Umożliwiało im to porozumiewanie się między sobą oraz zrozumienie komend wydawanych przez oprawców. Greccy Żydzi mówili w ladino lub po grecku, czyli w językach egzotycznych zarówno dla współwięźniów, jak i dla strażników. Byli zdani na siebie i narażeni na jeszcze gorsze traktowanie. Mimo to zyskali sobie opinię oddanych i lojalnych towarzyszy niedoli.
Z niewyjaśnionych powodów bardzo często spośród Greków rekrutowano członków Sonderkommando i to właśnie greccy członkowie takiego oddziału przyczynili się walnie do zniszczenia jednej z komór gazowych podczas jedynego buntu w zespole obozów Auschwitz-Birkenau. Salonickiemu Żydowi, Alberto Errarze, zawdzięczamy też jedyne cztery zdjęcia, pochodzące z Auschwitz, a jednocześnie nie wykonane przez nazistów. Są one absolutnie przejmujące. Ukazują, jak nic innego, nagą prawdę o reżimie narodowo-socjalistycznym: prymitywne bestialstwo i targane przerażeniem ofiary.
Grecy w państwie żydowskim
Zdaniem prof. Fleming grecki komponent tożsamości stał się istotny dopiero poza greckim kontekstem: najpierw w Auschwitz, potem w Izraelu. Dopiero tam greckość, a nie żydowskość, była cechą w jakiś sposób odróżniającą od otoczenia.
Duża część Ocalałych powróciła do Grecji na krótko, aby wyemigrować do państwa żydowskiego. Mimo że niezbyt liczni, byli widoczni. Typ greckiego Żyda, sefardyjczyka i południowca, stał się, jak pisze Fleming, „symbolicznym mostem” między uciekinierami imigrantami z Europy Centralnej i Wschodniej a Żydami, wychowanymi w kulturach arabskich. Świadectwem tego obrazu jest dobroduszny ale i nieokrzesany tytułowy bohater filmu Salamonico z 1972 roku.

Na uwagę zasługuje też popularność greckiej muzyki rozrywkowej w Izraelu. Jej przykładem jest powodzenie utworu Steliosa Kazantzidisa zatytułowanego Υπάρχω (Istnieję ♬♬) w wersji hebrajskiej, autorstwa Zohara Argowa („Elinor” ♬♬), później wykonywany w wersji reggae przez Reggaestan. Wiele piosenek Kazantzidisa nagrał też Stelios Kanios. W latach 80. rockowy muzyk Jehuda Poliker (tu z Haris Aleksiu ♬♬) odkrył swoje greckie korzenie, a ostatnio pojawiła się nowa fala muzyki zainspirowanej Grecją. Jej przedstawiciele to np. Szlomi Saranga (też śpiewa Kazantzidisa!), Jehuda Saleas czy Boaz Tabib, tu z Janisem Plutarchosem ♬♬) z albumami pod wiele mówiącymi tytułami: Greek Celebration, Best Hits from Greece i Crazy Greek.
Reggaestan śpiewa Argowa, który śpiewał Kazantzidisa:
Szlomi Saranga spiewa Kazantzidisa:
Pamięć i żywa wspólnota
„Żydowska historia”, omawiając dzieje powojenne, przenosi się do Izraela. My zostańmy jeszcze przez chwilę w Grecji.
W wyniku ludobójczej działalności nazistów duża część tradycyjnych wspólnot żydowskich na terenie Grecji przestała istnieć lub przetrwała jako cień przedwojennej rzeczywistości. Ale żydowskie zabytki są w Grecji na wyciągnięcie ręki, nawet dla turystów planujących tylko krótkotrwały pobyt w tym kraju. Będąc w Atenach, łatwo trafić na ruchliwą stację metra Tisio (Thesseion, Θησείο). Stamtąd wystarczy wejść w ulicę Agion Asomaton, a następnie skręcić w Melidoni, gdzie pod nr 5 znajduje się wybudowana w 1935 roku synagoga Bet Szalom. Google twierdzi, że to 290 metrów! (Dla bardziej wymagających czytelników trasa tu, należy uważać na godziny otwarcia. Gmina deklaruje pn-pt 8.30-13.30, ale te godziny mogą być płynne. Obowiązują też pewne podstawowe środki bezpieczeństwa).

Albo Janena. Jeśli ktoś już tam dotrze, z pewnością odwiedzi zabytkową dzielnicę Kastro, a w niej Muzeum Bizantyńskie. Jeśli wchodzi się główną bramą, można troszkę zboczyć z trasy, skręcając w ulicę Paleologu (Palaiologou, Παλαιολόγου), która przechodzi w Justinianu (Ioustinianou, Ιουστινιανύ) Od bramy do synagogi to jakieś 120 metrów (adres od Sutsu, wejście, o ile pamiętam, od Iustinianu). Niestety wizytę trzeba umówić (z ulicy nic nie widać). My umawialiśmy w jednej z księgarń na ul. Dodonis, ale to było 10 lat temu. Ponad. Telefon do Gminy Żydowskiej w Janenach tu, alternatywny tu. Przy okazji warto zapytać o żydowski cmentarz. Powodzenia!
Oczywiście warto też odwiedzić Muzea Żydowskie w Atenach i w Salonikach.

Ale greccy Żydzi to nie tylko pamięć. To również żywa wspólnota. Przykładem niech będzie choćby Rabin Żydowskiej Wspólnoty Aten Gabriel M. I. Negrin, rocznik 1988, wykształcony w Grecji (inżynieria dźwięku!) i w Izraelu, znany jako Rabinek (Rawinakos), pełni funkcję od roku 2015. Określany jako „niespokojny duch„, Negrin stawia sobie za zadanie zaktywizowanie wiernych i zmobilizowanie ich do głębszego uczestnictwa w obrzędach religijnych. Podkreśla również, że istotne jest dla niego połączenie różnych tradycji żydowskich obecnych w Grecji. Sam został wychowany w rodzinie romaniockiej. Swoją postawę woli określać jako otwartą raczej niż liberalną. Zresztą najlepiej przeczytać, co o sobie sam mówi, choćby tu albo tu.
W Atenach działa również koszerna restauracja Gostijo (ladino: pocałunek), położona pięć minut piechotą od synagogi. Przy restauracji działa sklep z koszernymi potrawami i judaicami. Właściciele lokalu pochodzą z Paryża i Nowego Jorku, a większość klientów to goście z Izraela, sporo Amerykanów i Francuzów. Niewielu Greków.
Czytajmy, pamiętajmy, odwiedzajmy
Trochę odbiegliśmy od tematu, ale nie szkodzi. Reasumując, książkę prof. Fleming polecamy gorąco. Wybrała ujęcie, które pozwala spojrzeć na greckich Żydów w sposób wielowymiarowy i osadzić ich w kontekstach, a przez to po prostu lepiej zrozumieć i ich, i Grecję.
Jeszcze goręcej polecamy odkrywanie żydowskiej Grecji. To świat, który jest dosłownie zaraz obok miejsc, w których bywamy, a jednak jakby niewidoczny. Czasem trzeba się napocić, żeby go odnaleźć, a tym bardziej do niego wejść, ale nie zawsze. A zawsze warto.
Dodaj komentarz