W tym roku Grecy wybierają samorządy, europarlamentarzystów i parlamentarzystów, czyli wszystkie ogólnokrajowe funkcje, które wybiera się w Grecji w wyborach powszechnych. Sytuacja jest dynamiczna, a Syriza dba, żeby taką pozostała. Przyjrzyjmy się, co wiadomo w tym momencie o wyborach parlamentarnych.

Potrójne wybory: terminy
Znany jest termin wyborów samorządowych i wyborów do Parlamentu Europejskiego. Pierwsze odbędą się 19 maja, a tam, gdzie to konieczne, druga tura odbędzie się tydzień później. Wybory do Parlamentu Europejskiego w całej Europie zaplanowane są między 23 maja a 26 maja. W Grecji głosuje się w niedzielę, więc wybory europejskie odbędą się równolegle z drugą turą wyborów samorządowych.
Najbardziej płynna jest sytuacja wyborów parlamentarnych. Zgodnie z artykułem 53 konstytucji kadencja parlamentu trwa cztery lata i jest liczona od dnia wyborów. Po upływie kadencji prezydent ma trzydzieści dni na rozpisanie nowych wyborów. Ostatnie wybory miały miejsce 20 września 2015 roku, więc tegoroczne powinny odbyć się nie później niż 20 października.
Mówiło się, że Syriza będzie chciała je przyspieszyć. Jeszcze w czerwcu zeszłego roku prawie pewny był termin majowy. Pod koniec roku uznawano to nadal za bardzo prawdopodobne z zastrzeżeniem, że wyborów można się spodziewać i wcześniej, nawet w marcu, chociaż premier podkreślał, że celem jest termin październikowy, co też ostatnio potwierdził. Dwa tygodnie temu marszałek sejmu wykluczył termin marcowy. Coraz bardziej prawdopodobne jest, że Syriza raczej dotrwa do końca kadencji, zważywszy, że zabezpieczyła sobie poparcie sześciorga uciekinierów z innych klubów i jest w stanie porządzić jeszcze trochę i przygotować się do starcia z wygodnej pozycji władzy. Z drugiej strony ponoć część działaczy z trudem wytrzymuje napięcie i chcieliby już wygodnie zasiąść w ławach poselskich z nowym mandatem. Nikt nie kryje, że w decyzji o terminie wyborów rząd będzie się kierował wyłącznie kryteriami politycznymi.
Sondaże przed wyborami parlamentarnymi
O terminie wyborów parlamentarnych wiadomo najmniej, ale za to najwięcej jest badań prognozujących ich wyniki. My wybieramy sondaże firmy Pulse przeprowadzane dla telewizji Skai, z dwu powodów. Po pierwsze jest to renomowany ośrodek, z którego danych korzysta m.in. Parlament Europejski. Po drugie ich badania przeprowadzane są dość regularnie, przy użyciu tej samej metodyki, co pozwala nam prześledzić okres ostatnich pięciu miesięcy (IX 2018, X 2018, XI 2018, XII 2018, I 2019, zilustrowane na poniższym wykresie). Wyniki zestawiamy (poza wykresem) z badaniami Opinion Poll dla Capital.gr (10-14 I 2019), żeby uściślić najnowsze dane, oraz z wynikami Pulse z marca zeszłego roku, żeby sprawdzić, co się zmieniło przez dziesięć miesięcy.
Sondaże z ostatnich pięciu miesięcy dają dość statyczny obraz, co może dziwić, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że styczniowe badanie było przeprowadzane w czasie domykania umowy z Macedonią, kiedy było pewne, kto jest za czym. Syriza straciła pół procenta, czyli umowa nie kosztowała ich nic, zwłaszcza że ND straciła tyle samo. Niezależni Grecy, mimo swej niezłomnej postawy 🤡, nie mają szans na wejście do parlamentu.
Nad progiem znajduje się pięć partii, chociaż Komunistyczna Partia Grecji balansuje na krawędzi, a KINAL znajduje się niewiele ponad progiem, z wyraźną tendencją spadkową.
Złota Jutrzenka, niestety, może liczyć na mocne siedem procent. To ugrupowanie prawdopodobnie pójdzie do wyborów jako Grecka Jutrzenka (pewnie woleliby tłumaczenie „Helleńska Jutrzenka”, ale go od nas nie dostaną). To dlatego, że jeszcze przed wyborami powinien się skończyć proces, którego wyrok może uznać Złotą Jutrzenkę za organizację przestępczą. Grecka Jutrzenka ma być nieco uczesaną wersją Złotej: strona w spokojniejszych kolorach, garnitury itd. Ale w tych garniturach są ci sami ludzie (np. Kasidiaris ze swastyką na ramieniu), a po otwarciu strony wita nas napis „Za rasę”. Zmroziło nas.
Tradycyjnie sporo osób nie wie, na kogo zagłosować, albo nie chce swoich preferencji ujawnić. Ta grupa zawiera również wyborców, którzy postanowili oddać głos nieważny. Sondaże nie przewidują kategorii „nie głosuję,”, ponieważ zgodnie z artykułem 51 greckiej konstytucji korzystanie z czynnego prawa wyborczego jest obowiązkowe, choć od 2001 roku konstytucja nie przewiduje przepisów wykonawczych, na podstawie których karano by osoby uchylające się od tego obowiązku.
Co ciekawe, badanie Opinion Poll daje jeszcze większą liczbę niezdecydowanych kosztem właściwie wszystkich oprócz ND. Syriza dostaje 16,5% i nikt inny oprócz dwu dużych partii nie dostaje się do parlamentu.
W marcu zeszłego roku sytuacja nie różniła się dramatycznie od dzisiejszej, tyle że duże ugrupowania miały trochę mniej, a sytuacja KINAL wydawała się bezpieczniejsza.
Syriza – ND: wojna totalna
Nowa Demokracja walczy nie tylko o pierwsze miejsce, ale i o samodzielne rządy. Grecka ordynacja wyborcza daje pięćdziesiąt dodatkowych miejsc w parlamencie partii, która zdobędzie największą liczbę głosów. Oznacza to, że do samodzielnego rządzenia wystarczy zdobycie nieco ponad 40% głosów lub nawet mniej, w zależności od odsetka głosów oddanych na partie, którym nie udało się przekroczyć progu wyborczego. W konfiguracji z ostatnich sondaży ND otrzymuje ponad połowę mandatów.
Nowa Demokracja konsekwentnie dba o liberalnie myślącą klasę średnią. Mitsotakis obiecuje obniżkę podatków, ale jednocześnie przytępia liberalny ząb swojego programu, podkreślając, że jego partia wierzy w równe szanse, a opieka nad najsłabszymi jest jej priorytetem. Jednocześnie atakuje partię rządzącą, oskarżając ją o przedwyborcze transfery społeczne: rozdawanie swojemu elektoratowi pieniędzy pochodzących z przesadnego opodatkowania klasy średniej właśnie.
Awantura wokół umowy z Macedonią postawiła ND wobec dylematu: zachować się rozsądnie, a przy tym przyznać, że Syriza zachowuje się rozsądnie, a 70% greckiego społeczeństwa nie ma racji, albo obrać kurs nacjonalistyczny, urwać kilka z tych siedemdziesięciu procent i pokazać twardy opór wobec Syrizy. ND wybrała wyjście drugie: łatwe, głupie i szkodliwe (również dla niej samej) i jest w swym wyborze konsekwentna. 9 i 10 lutego Mitsotakis odwiedził północną Grecję, w której poparcie dla Syrizy dramatycznie spadło, i mówił głównie o Północnej Macedonii.
Uważamy, że to szkodliwe, ponieważ nacjonalistyczny dodatek może być traktowany jak nacjonalistyczny zwrot. Rzecznik prasowy rządzącej partii wytyka, że w ND wygrało skrzydło skrajnie prawicowe. ND poświęciła sporo energii, żeby się od tego typu zarzutów uwolnić. Ta praca częściowo idzie na marne, co może partię kosztować poparcie części centrowych wyborców. A już poza wszystkim: co ma sobie pomyśleć obywatel, który potrzebuje alternatywy dla populistycznych rządów, gdy jedyna alternatywa sięga po strategię jawnie populistyczną tylko dlatego, że akurat nie ma lepszego pomysłu.
Syriza nie próżnuje. Rząd zapowiedział „tysiące” nowych etatów: w służbie zdrowia i edukacji. 8166 miejsc pracy w lokalnych przedsiębiorstwach państwowych ma być dostępnych jeszcze przed wyborami samorządowymi. Diagnoza Mitsotakisa wydaje się trafna. Partia rządowa używa etatów w budżetówce do scementowania swojej bazy wyborczej.
Również w kategoriach przygotowania do wyborów można traktować ostatnią wizytę Aleksisa Tsiprasa w Turcji. Poruszano wszystkie trudne tematy, pojawiły się nadzieje na konsensus w części spraw, ale komentatorzy są zgodni, że wizyta potrzebna była zarówno greckiemu premierowi, jak i tureckiemu prezydentowi, na użytek wewnętrzny. Tsipras buduje sobie markę nieustraszonego dyplomaty, jednocześnie nie pozwalając, aby „tematy narodowe” znikły z dyskusji publicznych. To użyteczne przy dalszym spychaniu Nowej Demokracji na prawo.

Dodaj komentarz