Rząd patchworkowy i poturbowane centrum. Temat tygodnia [5/2019]

Z początkiem roku Syriza zafundowała nam zmianę kursu. Zareagować musieli wszyscy. Niektórzy nie mieli pola manewru i zostali zgnieceni. Najbardziej żal rodzącego się w bólach centrum.

Παρτ (2)
Ilustracja przepływów między grupami parlamentarnymi oraz stanu liczbowego każdej z grup na początku kadencji, przed styczniowymi głosowaniami i po nich.

Mała apokalipsa

Styczeń upłynął pod znakiem dwu ważnych głosowań: 16 stycznia rząd musiał zdobyć wotum zaufania, a 25 stycznia uzyskać poparcie dla umowy z Macedonią. Z obu starć wyszedł zwycięsko, za pierwszym razem uzyskując 151, a za drugim 153 głosy w 300-osobowym parlamencie.

Tym razem Syriza nie mogła liczyć na wsparcie swego, dotychczas wiernego, małego koalicjanta. W niedzielę 13 stycznia po spotkaniu z premierem Panos Kamenos oświadczył, że Niezależni Grecy wycofują się z rządu i tym samym spełnił swą groźbę, powtarzaną tak często, że pozbawioną dramatyzmu. Wyjaśnił, że przez cztery lata trwania „rządu jedności narodowej” obie partie wyprowadziły Grecję z programów naprawczych, ale teraz poróżnił ich „temat narodowy” i nie da się tej współpracy już kontynuować. Czyli przyjacielskie rozstanie.

Większość udało się uzyskać dzięki poparciu czworga reprezentantów Niezależnych Greków, jednego reprezentanta Rzeki i jednej posłanki niezrzeszonej. Pytanie, co dalej. Dwoje byłych NG, wyrzuconych za to, że nie podali się do dymisji ze stanowisk ministerialnych, jest na dobrej drodze do członkostwa w Syrizie, ale pozostałych dwoje jest nadal w NG, a jeden z nich codziennie zapowiada, że złoży mandat. Co do posła Rzeki, nie wiadomo, jakie są jego plany. Czyli stan posiadania Syrizy zwiększy się prawdopodobnie z 145 do 147, a być może do 148 członków i nadal będzie brakować trzech głosów do swobodnego rządzenia. Nie jest to sytuacja, która zagraża bezpośrednio istnieniu rządu, w końcu niedawno przegłosowano wotum zaufania, ale może utrudniać nie tylko zmianę konstytucji, ale też przegłosowywanie zwykłych ustaw, w tym tych, które sprawiłyby, że wyborcy spojrzą przychylniejszym okiem na Syrizę w nadchodzących wyborach. A przecież wygranie potrójnych wyborów jest targetem na ten rok.

DwpCQ4fXQAEmgvJ
P. Kamenos, „Moje rezygnacje” [za: twitter.com/GreekScumbag]

Dbajmy o siebie nawzajem

Duża część krajowych i zagranicznych obserwatorów zgadza się, że rozwód dotychczasowych koalicjantów był z góry ustalony. Nagrodą dla Kamenosa jest to, że nie musiał głosować za umową z Presp, a jednocześnie zachowa swój klub, mimo że po dymisji Papachristopulosa nie będzie już miał wymaganej liczby posłów (pięciu, którzy zostali wybrani z jego list – uciekinierzy z innych ugrupowań nie liczą się). Wystarczy zmienić regulamin sejmowy, do czego Syriza już się przygotowuje. Może to uratować też Teodorakisa (Rzeka), który stracił nie tylko klub, ale i przywództwo w stworzonej przez siebie partii. Rządząca partia bardzo się stara pomóc Kamenosowi, zmieniając regulamin, i nie zostać jednocześnie oskarżoną o zmianę regulaminu w celu pomocy Kamenosowi. Opozycja już dawno nabrała podejrzeń. Nowa Demokracja twierdzi, że rozwód to nie tyle transakcja, co mafijne wymuszenie, a Syriza obawia się, że Kamenos zacznie zdradzać niewygodne sekrety z niedawnych czasów wspólnego rządzenia.

Ale Syriza zadbała nie tylko o szefa Niezależnych Greków. Tanasis Papachristopulos, poseł tego ugrupowania, który w obu głosowaniach wsparł rząd, zapytany, czy zamierza startować w następnych wyborach z list Syrizy, wyjaśnił, że jako szary obywatel nie będzie miał żadnych zobowiązań moralnych, więc w sumie, czemu nie? Po stronie rządu opowiedziało się też troje innych posłów niezależnych: Kostas Zuraris, Elena Kundura (aby nie sabotować dalszej drogi do dobrobytu) i Wasilis Kokalis (bo takie jest życie, każdy gra na siebie). Dwoje ostatni na wszelki wypadek zakomunikowali swoje decyzje z Pekinu.

W zamian za współpracę Kundura nie będzie musiała rezygnować z Ministerstwa Turystyki i dostanie miejsce na listach wyborczych. Papachristopulosowi ponoć zaproponowano Ministerstwo Pracy, ale nie przyjął, bo polityków się wybiera, a nie mianuje. Miejsce na liście przyjmie, bo ostatecznie to i tak wyborcy zadecydują. Zuraris ma otrzymać Ministerstwo Macedonii i Tracji (ironia losu czy poetic justice?), jeśli się zwolni po wyborach samorządowych.

Pozostała dwójka parlamentarzystów, którzy wyciągnęli do rządu pomocną dłoń, to: Spiros Danelis (Rzeka, wystartuje z list Syrizy) i Katerina Papakosta (wyrzucona z Nowej Demokracji jeszcze w 2017 za ostentacyjną recydywę w niesubordynacji), która ma otrzymać Ministerstwo Porządku Publicznego. I oczywiście miejsce na listach wyborczych.

img_20190130_190949
„Obawiam się, że trzeba będzie operować” [©Αρκάς]

Zgniecione centrum

Po rozwodzie ze skrajnie prawicowym małym koalicjantem Syriza mogła przejść do poszukiwania nowych sprzymierzeńców, z którymi będzie zwalczać skrajną prawicę i wspierać siły postępowe. W tym celu zwróciła się w kierunku centrum. Między Syrizą i Nową Demokracją zasiadają w sejmie trzy ugrupowania: KIN.AL.Rzeka i Unia Centrystów.

Przywódcą tej ostatniej jest Wasilis Lewendis, grecki odpowiednik Janusza Korwina-Mikke. Mniej radykalny, ale pod wieloma względami podobny. Znany jest stąd, że w całej Grecji można znaleźć jago nazwisko i nazwę ugrupowania wymalowane sprayem w miejscach zaskakujących, a czasem zupełnie niedostępnych. Przez lata był stałym gościem telewizji Extra, gdzie pozował na kulturalnego pana pod krawatem, objaśniającego świat przy filiżance espresso. Niestety, kiedy wchodził na obroty, uderzał ręką w stół tak mocno, że espresso podskakiwało, budząc dodatkowe zaniepokojenie widza. Trudno powiedzieć, żeby Wasilis Lewendis reprezentował w parlamencie interesy wyborców centrowych. Albo czyjekolwiek. Jego klub jeszcze się utrzymuje, ale jest na granicy.

g166
Unia Centrystów i Wasilis Lewendis WSZĘDZIE! [za: enosikentroontags.blogspot.com]

Rzeka (Ποτάμι/Potami) to dość nijaki ruch centrowy, założony przez dziennikarza, Stawrosa Teodorakisa (nie z tych Teodorakisów), który przyjął postawę cool wykładowcy i dostał się do sejmu. Program Rzeki, choć niedookreślony, jest zdroworozsądkowy i jako jedyny faktycznie centrowy. Partia stawia na takie wartości, jak: rządy prawa, solidarność, współpraca, tolerancja i patriotyzm przeciwstawiony nacjonalizmowi, czyli to, czego faktycznie Grecji potrzeba. Niestety jako polityk Teodorakis nie poradził sobie. W czasie bieżącej kadencji Rzeka straciła 8 z 11 posłów. Niektórzy winią za to Teodorakisa. On sam poparł umowę z Macedończykami, ale nie był w stanie zbudować w partii konsensusu wokół swojego stanowiska.

KIN.AL. (ΚΙΝ.ΑΛ. / Kinima Alagis / Κίνημα Αλλαγης) to koalicja Ruchu Demokratycznych Socjalistów i tego, co zostało z PA.SO.K. Posłowie KIN.AL. głosowali przeciw porozumieniu z Macedonią. Fofi Jenimata argumentowała swoje stanowisko tym, że umowa dzieli Greków. Jakkolwiek próbować uzasadniać taką decyzję, jest ona opowiedzeniem się po jednej stronie sporu. Jeden z posłów został usunięty z grupy parlamentarnej za zamiar poparcia porozumienia.

Swoją strategią wobec Macedonii Syriza postawiła centrum w bardzo trudnej sytuacji. Rzeka rozleciała się, a wraz z nią nadzieja na zdroworozsądkową partię środka. KIN.AL. zdecydował się na uderzenie w słabo maskowane nacjonalistyczne tony. Jest to jakaś strategia. Według komentatora opiniotwórczego portalu Protagon jedyną nadzieją dla centrum jest dobry wynik ND, ale nie możliwość samodzielnego rządzenia, bo tylko w koalicji można mieć wpływ na cokolwiek. A więc odpowiedzialne centrum powinno rozpychać się na prawo i zabierać głosy ND. Problem w tym, że zdolność koalicyjna Syrizy jest daleko większa. Ta partia pokazała, że jest gotowa współrządzić absolutnie z każdym po to tylko, aby rządzić. Możemy się znaleźć w sytuacji, w której dwu dużym partiom zabraknie nieco do większości, ale Syriza wykaże się większą determinacją. Byłoby to niewygodne dla nowej, kulturalnej wersji Aleksisa Tsiprasa, ale może się tak zdarzyć, że zupełnie przez przypadek utkniemy na kolejną kadencję z populistycznym rządem.

 

 

Dodaj komentarz